Nasze warunki życia systematycznie poprawiają się. Właściwie jeszcze nigdy nie były tak dobrze (raczej mam tu na myśli Zachód). Medycyna na wysokim poziomie, dostępność zdrowego i wartościowego pożywienia, bezpieczne domostwa, dobra higiena i ochrona przed bakteriami, dostęp do edukacji i wiedzy, system wymiaru sprawiedliwości, prawa człowieka itd.
Często jednak to wszystko przestaje się liczyć w obliczu osobistego dramatu i wcale nie musi to być wielka katastrofa. Dlaczego nasze poczucie bezpieczeństwa może się tak łatwo rozpaść na kawałki?
Po pierwsze świat rozwija się obecnie bardzo dynamicznie i przechodzi rozmaite transformacje. Niepewność przyszłości jest duża, co szczególnie uzmysłowił wielu ludziom ostatni kryzys finansowy. Coraz częściej zmieniamy pracę, partnerów, poglądy. Rozpaczliwie łakniemy jakiegoś twardego podparcia, które będzie zawsze nas bezpiecznie podtrzymywać, ale niezwykle trudno jest nam je znaleźć. Idee, wartości, zasady zmieniają się tak, jak wszystko inne, nie ma już nienaruszalnych świętości. Do tego zdaniem niektórych wisi nad nami zagłada związana z wyniszczeniem środowiska naturalnego. Zniknęły jedne zmartwienia, ale mnożną się inne i to takie co do których nie ma jeszcze jednoznacznych rozwiązań.
Nasz świat czasami okazuje się być zadziwiająco kruchy. Bierzemy obciążające nas i długoletnie kredyty. Angażujemy się emocjonalnie w związki, które coraz łatwiej zerwać. Inwestujemy w swoje kariery, ale nie mamy żadnej pewności, czy nadal będziemy robić to samo za parę lat. Pojawiają się nieoczekiwane kryzysy finansowe, które mogą zakłócić nam plany. Wszystko to przekłada się na nasz lęk podstawowy. Porównałabym go do uśpionego węża na dnie umysłu. Jeden poważny błąd, jedno nieprzewidywalne zdarzenie i cała konstrukcja, którą pieczołowicie zbudowaliśmy, sypie się w gruzy. Wąż budzi się do życia i kąsa.
Biorąc pod uwagę to, że nie umierając już masowo na choroby zakaźne, umieramy za to na choroby przewlekłe, w których powstawaniu mamy duży udział, w centrum nowej medycyny powinna leżeć nasza własna, osobista i świadoma aktywność w utrzymywaniu zdrowia. Przedstawiciele medycyny zamiast leczyć nasze dolegliwości powinni jeszcze bardziej zaangażować się w edukowanie nas na czym powinna polegać samo-opieka zdrowotna.
Nie mniej ważną rzeczą, która dopiero zaczyna rozkwitać, jest edukacja psychologiczna, szerzenie wiedzy o pewnej psychicznej higienie, która pomoże nam zachować zdrowie emocjonalne w trudnych życiowych chwilach i nie pogrążyć się głębiej w cień mentalnej dezintegracji. Te trudne chwile przyjdą na pewno.
Kluczowe chwile
Kiedy pojawiają się trudności, bardziej uruchamiają się nasze słabości. W zależności od tego, który układ mamy najsłabszy, możemy skończyć z innym zestawem symptomów, od wrzodów przez chorobę wieńcową na nowotworze kończąc. Problemy, stres i wszelkie sytuacje, gdy sprawy nie idą po naszej myśli, zaczynają uwypuklać problemy, które były w nas. Rozregulowana oś podwzgórze-przysadka-nadnercza, może wcześniej też dała nam się we znaki, ale kiedy pojawia się nieprzewidywana i trudna sytuacja, możemy odczuć o wiele większy stres, z którym nie będziemy mogli sobie poradzić. Podobnie może być z asymetrią pomiędzy prawą i lewą korą przedczołową. Pojawia się silny stres i ta asymetria, która wcześniej przejawiała się po prostu pesymistycznym podejściem do życia wpędza nas w depresję.Trąbienie o stresie już jakiś czas temu stało się nudne. Jednak nie da się go wyrzucić z naszego słownika, ani przestać go analizować, gdyż to właśnie on niszczy nasze ciało i układ nerwowy i to okresy silnego stresu często decydują, czy robimy krok w kierunku cienia zaburzeń psychicznych, czy większej siły i odporności.
Naszym celem powinno być budowanie w sobie psychicznej odporności, która pomoże nam przetrwać okresy nierównowagi i wyjść z nich zwycięsko. Te chwile nieprzewidziane sprawiają, że wymykają się nam z rąk sznurki, którymi dotąd kontrolowaliśmy nasze życie.
Zwiększanie odporności
Na naszą odporność składa się wiele czynników, na przykład:- Zdolności emocjonalnej regulacji- rozpoznawania, rozumienia, akceptowania i zarządzania emocjami. (obejmuje m.in. takie rejony mózgu jak wyspa, układ limbiczny, płat czołowy, płat skroniowy, zakręt obręczy)
- Higiena myśli- kultywowanie przekonań, które nam służą, nie utożsamianie się z myślami.
- Kontrola poznawcza- wyraża się w sile naszej kory przedczołowej (hamowanie impulsów, organizacja, planowanie, skupienie)
- Integracja umysł- ciało- rozpoznawanie sygnałów ciała, zdolność zapobiegania reakcji stresowej.
- Lub chociażby mała ale ważna rzecz traktowania błędów jako informacji zwrotnej co należy poprawić a nie świadectwa własnej niekompetencji.
Jedną z wyróżniających się metod, które oddziałują na wiele z wymienionych czynników jest biofeedback i neurofeedback.
Metody biofeedback polegają na trenowaniu zdolności samoregulacji, zwiększania świadomości i kontroli nad działaniem własnego umysłu i ciała, oraz fizjologicznej elastyczności.
Trening aktywności mózgu z pomocą biologicznego sprzężenia zwrotnego:
- Zakłada całościowe ujęcie człowieka, jako jedności psychofizycznej.
- Zakłada aktywną rolę klienta w utrzymywaniu osobistego zdrowia i wyższego poziomu dobrostanu oraz integracji umysłu i ciała.
- Jest nie-inwazyjny.
- Wykorzystuje samo-naprawcze i samo-regulacyjne zdolności organizmu.
EEG-Biofeedbak nie tylko redukuje wiele symptomów dzięki normalizacji EEG, ale przyczynia się do ogólnego zwiększenia świadomości własnego funkcjonowania, a tym samym i kontroli.
Inną metodą, którą polecam całkowicie jest mindfulness, jeśli jeszcze tego nie praktykujesz wiele tracisz.
"Jeśli zastanawiasz się co robiłeś w przeszłości, spójrz na swoje ciało; jeśli chcesz wiedzieć co spotka cię w przyszłości, przyjrzyj się swojemu umysłowi"Dalajlama

0 komentarze:
Prześlij komentarz