Jak zostać mistrzem

Jak myślicie czy mistrzami się rodzimy czy zostajemy? Biorąc pod uwagę potencjał rozwoju naszego mózgu definitywnie stajemy się!


Psycholog Anders Ericsson analizował zachowania wybitnych ekspertów i specjalistów i wykazał, że ich zdolności nie są efektem wrodzonych predyspozycji lecz celowej praktyki. Jak się okazuje rozwijać można także cechy, które do tej pory wydawały się być wrodzone, jak na przykład charyzma (w eksperymencie menadżerowie przeszli kurs aktorski).

To właśnie Ericssonowi przypisuje się regułę 10 tyś godzin. Oznacza ona iż aby zostać ekspertem w jakiejś dziedzinie trzeba poświęcić jej opanowaniu właśnie tyyyyyle czasu. Aby wam to przybliżyć konieczna byłoby dziesięcioletnia praktyka po 3 godziny dziennie lub pięcioletnia na cały etat. Pierwotnie ta reguła została odkryta w trakcie badania studentów Berlińskiej Akademii Muzycznej, potem znalazła potwierdzenie także w innych dziedzinach.

Zdaniem Ericssona większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, jak wiele prób i pracy mają za sobą osoby powszechnie uważane za utalentowane. Nie wie też tego wielu autorów poradników na temat tego jak odnieść sukces itp, którym wydaje, że wystarczy zdradzić parę prostych sztuczek i czytelnicy osiągną niespotykane rzeczy.

Co radzi nam Ericsson, jeśli chcemy zostać ekspertami w jakiejś dziedzinie?
  1. Skoncentruj się na praktyce i opanowywaniu techniki zamiast na ostatecznym wyniku.
  2.  Stawiaj sobie specyficzne, mierzalne cele, które troszkę przekraczają twoje możliwości.
  3.  Zdobywaj częste informacje zwrotne od kogoś kto ma większe zdolności i wiedzę od ciebie i natychmiast stosuj te wskazówki do udoskonalenia swojego działania.
Oczywiście nie chodzi o jakąkolwiek praktykę, musi się ona charakteryzować pewnymi cechami. Większość osób praktykuje to co już umie, kluczem jest jednak celowe robienie tego co nam nie wychodzi dobrze lub wcale! Badania pokazują, że tylko praca nad tym, czego nie potrafimy może zrobić z nas eksperta. To nie jest do zaakceptowania dla wielu osób, które są perfekcjonistami i czują się bardzo niekomfortowo w sytuacji gdy ujawnia się ich niekompetencja. Wolą czegoś w ogóle nie robić niż robić to niedoskonale.

Bardziej szczegółowe zalecenia Ericssona:
  • Upewnij się, że nie uczysz się tylko "poznawczo", i że zdobywasz tylko wiedzę książkową, ale przede wszystkim uczysz się przez działanie
  • Stawiaj sobie cele skoncentrowane na proces (inna pozycja łokcia w tenisie) nie na rezulat (trafienie do kosza 5 razy pod rząd)
  • Wypracuj sposób zauważania błędów i korygowania ich tak szybko jak to możliwe
  • Postrzegaj błędy jako znak, że trzeba zmienić strategię lub podwoić wysiłek, a nie jako dowód braku zdolności
  • Znajdź wzór do naśladowania, kogoś kto sprawnie radzi sobie z frustracją i porażkami
  • Stopniowo wprowadzaj coraz bardziej trudne wyzwania
  • Nie spoczywaj na laurach kiedy już coś dobrze opanujesz
  • Studiuj zachowania osób, które już są ekspertami w dziedzinie do której aspirujesz
  • Kultywuj w swojej pracy cenione przez siebie wartości
  • Stawiaj sobie osiągalne mini-cele, rozkładaj większe zadania na mniejsze części, skomplikowane na prostsze, nieokreślone na specyficzne
  • Intensywnie skupiaj się na praktyce (takie skupienie możliwe będzie najwyżej do 5 godzin na dzień) 
Sławny skrzypek Nathan Milstein napisał:
    Praktykuj tyle czasu ile jesteś w stanie być skupionym. Kiedyś gdy byłem zaniepokojony tym, że wszyscy wkoło ćwiczą cały dzień, spytałem mojego mentora profesora Auera ile godzin mam ćwiczyć, a on odpowiedział 'To naprawdę nie ma znaczenia jak długo. Jeśli ćwiczysz jedynie palcami żadna ilość czasu nie wystarczy. Jeśli ćwiczysz z głową, dwie godziny to bardzo dużo.
10 tyś. godzin brzmi zniechęcająco? Spokojnie nie dotyczą one nabywania każdej zdolności, których przecież w życiu zawodowym i prywatnym nabywamy wiele. Najważniejsze jest przekonanie, że rozwijanie własnych umiejętności jest możliwe tylko trzeba wiedzieć jak.

Ericsson podaje przykład Benjamina Franklina, który pragnął pisać bardziej elokwentnie i przekonująco. W tym celu zaczął studiować świetne artykuły ze swojej ulubionej gazety Spectator. Po kilku dniach starał się opowiedzieć przeczytany artykuł własnymi słowami porównując to potem z oryginałem aby poprawić błędy. Hmmm ciekawe. 

0 komentarze:

Prześlij komentarz